poniedziałek, 5 maja 2008

Beowulf kontra chore dziecko!

Plan dnia został mi pokrzyżowany przez nagłą choróbkę Marceli. Przypętało się jej zapalenie gardła. W wyniku czego zajmowałem się smerfem a nie poświęcałem się planowaniu, obmyślaniu i fantazjowaniu na temat mojej podróży i pobytu w Kanadzie. Na szczęście małą pospała prawie cały dzień i miałem czas by się zmyślnie spakować. Naprawdę dawno nie byłem tak pięknie i planowo przygotowany do podróży. Aż się pięknie patrzyło na walizkę i poukładane pięknie rzeczy!

Poprzedniego wieczora łyknęliśmy z żoną Beowulfa. I naprawdę film fan-tas-ty-czny! Polecam gorąco! W mojej osobistej ocenie stoi o kilka pięter wyżej niż 300 i niewiele niżej niż Sin City... Zresztą 300 kompletnie mnie zawiodło i nie przemawiało absolutnie do mojej wyobraźni. No może tylko motyw bitwy pod Termopilami w wąwozie. Coś podobnego przeżyłem z kolegą Arkiem. Nie w klasycznym wąwozie i nie pod Termopilami. Całkiem współcześnie, wąski korytarz i przeważająca liczebność wroga:) Podsumowując Beowulf rules! Mam tylko nadzieję, że podobna sytuacja nie zdarzy się Arkowi i mnie współcześnie (do czego mamy niestety tendencję).

Kolejny wpis już we środę. Plus szereg multimediów!

Brak komentarzy: